Wpisy

Ja muszę pisać. Muszę.

Jak człowiek poświęca się swoim pasjom, pracy i różnym działaniom, to nie ma czasu myśleć o głupotach. A ja się ostatnio rozleniwiłem i nawet grypa żołądkowa mnie nie usprawiedliwia. Miło jest spędzić cały dzień na czytaniu i oglądaniu filmów, ale im dłużej to trwa, tym ciężej się potem zmobilizować. A przy bezczynności, wraz z czasem pojawia się marazm. Im dłużej to trwa, tym zimniej i mroczniej, a uczucie beznadziei gęstnieje. Tak więc odpalam tego piepszonego worda i stukam w te piepszone klawisze. Żeby się ratować. I zająć czymś głowę.

Gdybym…

Gdybym musiał wybrać życie bez kawy, albo życie bez papierosów to… to bym w ogóle życia nie wybierał.

Zalewanie miasta betonem

Plac Kościuszki w Białymstoku był kiedyś zielony, zadrzewiony i ładnie komponujący się z ratuszem i fontanną. Dzisiaj mieszkańcom Białegostoku i przyjezdnym miasto kojarzy się z trzema słowami: beton, beton i jeszcze raz beton.
Teraz lokalne władze chcą popełnić taki sam błąd w Sokółce. Do widzenia parku! Daswidannia cieniu w upalny letni dzień! Auf Wiedersehen fontanno! Da (nie) pabaczennia stare drzewa! Choć jesteście stare i potężne, czas na emeryturę. W kraśniańskim tartaku. Chaj żywie kostka brukowa! Viva la beton!
Białystok przynajmiej ma rzut kamieniem od Placu Kościuszki piękny Park Branickich. My mamy Plac Piłsudskiego, plac przed kinem i plac przed cerkwią, a teraz jedyny normalny park również zostanie placem. Bo kilka krzaczków na brukowej patelni ciężko będzie nazwać parkiem.
Zmiany są potrzebne, ale nie tędy droga! Można by przywrócić do życia fontannę przed cerkwią, chociażby tylko na okres letni. Odnowić alejki, posadzić kwiaty, zrobić klomby. Zasiać ładnej zieloniutkiej trawy, na której można latem urządzić piknik. I z pewnością kosztowałoby to mniej niż planowane 2 miliony polskich nowych złotych.
Z nieznanych przyczyn każda kolejna sokólska władza wycina coraz to kolejne drzewa, jakby brakowało im pomysłów na inne zmiany. Nie trzeba być ekoświrem, by zauważyć, że coś tu jest nie tak. Idąc tą drogą, trochę strach pomyśleć jak będzie wyglądała Sokółka za kilkanaście lat.
Na przykładzie Białegostoku widać, że lokalne władze chcą naśladować duże miasta, mimo że Sokółka dużym miastem nie jest. I na tym polega jej urok.