Nie byłem przygotowany do tzw. „dorosłego życia”. Już w liceum mnie to przerażało. A potem pojechałem w Białystok, jak bez karabinu na wojnę. Życia musiałem się uczyć na błędach. I szedłem, potykając się co chwila. Czasem na czworakach, czasem ze skręconą kostką. Często kręciłem się w kółko, lub zatrzymywałem, myśląc, że żaden kierunek nie ma sensu. Gdy nie wiesz, do którego portu płyniesz, żaden wiatr nie jest dobry – pisał Sofokles. Tyle że nawet jeśli widziałem cel na horyzoncie, ciągle miałem kłody rzucane pod nogi.
Uczyłem się życia na błędach, ale była to nauka wartościowa. Tyle przeszedłem, że teraz już nic mnie nie pokona. I idę dalej, prosto z podniesionym czołem. Bo wiem już JAK iść i GDZIE. A te ciężkie i burzliwe kilka lat? To jedynie rozdział. Rozdział napisany przez los i własne pomyłki. Najlepsza akcja się dopiero zaczyna, a owa „autobiografia” będzie baaaaaaardzo długą książką.

Dział „wiersze” opuścił bloga i odszedł do krainy wiecznych rymów. Nareszcie. Już od dawien dawna chciałem to zrobić.

Wbrew wszelakim stereotypom, ulubionym napojem pisarza jest kakao. Ponieważ kakao nie chce robić problemów i się nie odmienia.

https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xlp1/v/t1.0-9/10367819_1264786896868433_8761375786183422573_n.jpg?oh=239fa6ae799c67e3c6f2a4bc0295ec17&oe=5703F43E

Na powyższą XVIII-wieczną mapę Wielkiego Księstwa Litewskiego nałożono granicę dzisiejszej Republiki Białoruś. Bardzo wyraźnie widać, gdzie leży historyczna Litwa. Szkoda tylko, że Łukaszenki i inne mudaki jebanute odcinają się od tego dziedzictwa, wybierając dziedzictwo radzieckie.
Współczesna bałtolitwa, na mapie oznaczona jako Samagotia to już w ogóle nie to samo.
Ach! Jakiż sentyment za ojczyzną utraconą poczułem, gdy przedwczoraj przypadkiem trafiłem w tv na „Pana Tadeusza”. Dzieci w całej Polsce mogą się w szkole uczyć na pamięć inwokacji, lecz ja, jako potomek litewskiej szlachty słowa „Litwo, Ojczyzno moja!” odbieram jak najbardziej dosłownie.
Na szczęście dobry Bóg zostawił nam kawałek dawnej Litwy, tutaj na Podlasiu. Na sakolszczynie, na białostoczynnie. Ten kawałek Litwy zachował się tutaj wraz z językiem białoruskim, dawniej nazywanym litewskim, z językiem polskim, z kresowym zaciąganiem; z Litewskimi Tatarami, obecnie nazywanymi polskimi, z kutią na wigilijnym stole i z Pogonią na herbie Białegostoku. I przede wszystkim z ludźmi, którzy zachowując dawne tradycje, czują się polskimi lub białoruskimi Lićwinami – jak to nazywają nas mieszkańcy południowego Podlasia.
Mam też szczęście czasem posmakować dawnej Litwy, gdy ojciec zrobi bigos litewski, pasztet litewski, chłodnik litewski, wędzoną szynkę czy kiełbasę po litewsku, oraz nalewki i wina według starych, kresowych przepisów. Przez to czuję jeszcze większą nostalgię, ale jestem wdzięczny, że choć tyle nam zostało. I niech to trwa.